"Baronówna"
Na tropie Wandy Kronenberg, najgroźniejszej polskiej agentki.
Michał Wójcik
Wydawnictwo Znak literanova
2018

Długo
czekała na pożółkłych kartach starych, zapomnianych akt i przekazów,
aby jej historia wreszcie została opowiedziana. Ostatecznie, miała dużo
szczęścia, a może to autor książki je miał? Bo trafił na wyjątkowo
smakowity kąsek i chociaż łatwo nie było, efekt końcowy trzyletniej
pracy przekonuje, że było warto. Ale po kolei...
Michał Wójcik, historyk i dziennikarz, podczas poszukiwania materiałów
do publikacji rocznicowej dotyczącej Powstania Warszawskiego, brnąc
przez archiwalne zapisy ludzkich losów, dokonał zaskakującego odkrycia -
trafił na dziewczynę, która według relacji świadka, miała iść z pejczem
na barykadę, jakby była z zupełnie innej rzeczywistości. Czy to
zdarzyło się naprawdę? Czy było szaleństwem, czy odwagą? I kim właściwie
ona była? Zaintrygowany niezwykłą sceną i samą postacią, zaczął szukać
odpowiedzi na te pytania. Przejrzał tony zakurzonych dokumentów,
publikacji i akt IPN-u, docierając do fragmentów jej życiorysu, by jak
puzzle złożyć je w opowieść, która różnie może być oceniana, ale
niewątpliwie robi wrażenie i budzi emocje.
Wanda Kronenberg pochodziła z kosmopolitycznego, zamożnego domu, matka
była Włoszką z brytyjskim paszportem, a ojciec Polakiem o żydowskim
pochodzeniu. Wybuch wojny w 1939 roku, zastał ich w Warszawie, rujnując
dotychczasowe życie i odbierając część majątku. Co się stało z młodą
baronówną? Jej życiowa, popisowa rola, dopiero się rozpoczęła. Woli
przetrwania miała pod dostatkiem, pewności siebie i sprytu też jej nie
brakowało, za to skrupułów, owszem. Bez problemu odnalazła się w
zaistniałej rzeczywistości, przebojowa, młoda kobieta, umiała sobie
doskonale radzić, wykorzystując atuty urody i intelektu. Mało tego,
okazała się dobrym materiałem na agentkę wywiadu, i to nie jednego. Komu
służyła, z kim kolaborowała? Tutaj czytelnik może dostać zawrotu głowy i
nie raz przeciera oczy ze zdumienia. Prawdę mówiąc - z kim się dało:
Gestapo, AK, NKWD... Momentami trudno się połapać, natomiast jej te
roszady wychodziły bezbłędnie. Uwodziła, zdradzała, donosiła,
manipulowała, posyłała na śmierć, i co istotne, ale i zaskakujące - sama
nie dawała się zabić.
Trzeba przyznać, że autor wykonał benedyktyńską pracę, a nam, finalnie
zaserwował całość w bardzo smacznej formie. Losy Wandy tak się plotą, że
niosą czytelnika jak najlepsza powieść, trzymająca w napięciu, pełna
zwrotów akcji. W jej życiu nudy i banału nie było. To historia, będąca
gotowym materiałem na znakomitą, sensacyjną fabułę szpiegowską, o
bezwzględnej agentce, niezwykłej kobiecie kameleonie. Trudno oceniać ją
jednoznacznie negatywnie, bo prawdziwych motywów jej działań i wielu
tajemnic, nie znamy, najpewniej nie poznamy ich nigdy. Jednak nie ma
wątpliwości, że była osobą bardzo intrygującą. Czy wyłącznie zepsutą i
złą? Z kim grała, przeciw komu i o co? Jak się to wszystko skończyło?
Sami się przekonajcie i oceńcie.